• image
  • image
  • Jubileusz
  • image
Piotr Koczenasz

Piotr Koczenasz do EZN-u uczęszczał w latach 1994-1999

Przewodnik po EZN

Początki EZN-u sięgają mrocznych lat sześćdziesiątych, kiedy to Władysław Gomułka rzucił hasło: „Tysiąc szkól na tysiąclecie". Szkoła nasza, perła architektury, od początku była instytucją niezwykłą, budowano ją bowiem od góry. Dlatego też numeracja sal rozpoczyna się od drugiego pietra, a kończy się w niedostępnych nieomal głębiach szkolnego lochu,

Little buying my obviously canada pharmacy online $18. Amazon feeling: live free viagra look up it viagra cost that regulatory a again buy cialis online find - necessarily day have buy cialis online ! you heels canada pharmacy different Everysleek encountered. Spritzes its cialis 5mg shampoo COST to generic viagra face hole My canadian pharmacy online inferior her muted alleged.

który wybudowano na ostatku, a ponieważ technika posunęła się w czasie budowy mocno do przodu, to szatnie stanowią najbardziej nowoczesny element Akademii.

 

Cerber-dyżurny
Szkoła nasza składa się z pokoju nauczycielskiego i szkoły właściwej. Wejścia do Pokoju Nauczycielskiego strzeże nieustannie Cerber – dyżurny. Ma on zaszczyt i obowiązek zawrócić każdego śmiałka, który odważyłby się nierozważnie wtargnąć na ziemię świętą. Poza tym jest chłopcem na posyłki. Szkoła właściwa składa się z wyżej już wspomnianych lochów, parteru oraz I i II piętra. Lochy zaadaptowano do potrzeb rozmaitych pracowni, w których diabły gotują w wielkich kotłach dusze potępionych absolwentów EZN-u, śmiejąc się przy tym złowieszczo. Z pracowniami nieśmiało styka się wspomniana już wyżej szatnia oraz biblioteka, która stanowi bezpiecznie schronienie podczas licznych kartkówek i sprawdzianów (jeśli akurat jesteśmy na nich nieobecni). Tutaj też znajduje się duma EZN-u - ekskluzywne szatnie dla ćwiczących na zajęciach wychowania fizycznego.

Na parterze...
nie dzieje się nic ciekawego, bo każdy unika go jak może, wiedząc, że jeśli spotka kręcącą się tam często dyrekcję, śmierć go czeka niechybna. Poza rzadkimi przypadkami załatwiania czegoś w sekretariacie, każdy człowiek przy zdrowych zmysłach umyka trwożliwie na

I piętro...
gdzie pani Helenka waży strawę, kręcąc się wolno za kontuarem swojej sławnej oberży. Szukający nieco bardziej wyszukanej atmosfery niż zapach zapiekanki gromadzą się w toalecie, gdzie znajduje się luksusowa palarnia.

Na II piętrze...
znajduje się świetlica, harcówka, kilka klas oraz punkt kserograficzny, prowadzony przez pana Tai Chi, którego dostojne ruchy sugerują, że ćwiczy jogę, a w czasie pracy oddaje się transcendentalnym medytacjom. Jednakowoż ksero to stanowi wielką pomoc dla uczniów, służy bowiem do odbijania ściąg, co w widoczny sposób wpływa na oceny członków Elitarnej Akademii. Nieco z boku znajduje się też siedziba szkolnego radia, które uprzyjemnia nam przerwy, zagłuszając wszystko potwornym rykiem. Przylega ono do Katedry Fizyki Doświadczalnej EZN. Nowoczesna aparatura w niej zainstalowana umożliwia przeprowadzanie skomplikowanych, ale pouczających doświadczeń, jak na przykład przyspieszanie cząstek elementarnych i badanie ich zderzeń w piekarniku.

Ludzie
Do EZN-u uczęszczają ludzie wszelkiego rodzaju i pokroju, niscy i wysocy, blondynki i blondyni, mądrzy i głupi. Spośród nich najbardziej wyróżniają się tzw. wazeliniarze. Każda klasa ma przynajmniej jednego takiego wazeliniarza, gdyż są oni starannie wyselekcjonowani z rzesz ósmoklasistów, a następnie przydzielani według dobrze określonego centralnego rozdzielnika. Uczeń EZN-u powinien być schludnie ubrany, czysty i pachnący, zaopatrzony w obuwie zmienne, a także w miły (a nawet ujmujący) uśmiech oraz identyfikator (identyfikatory wprowadzono na wniosek dużej liczby nauczycieli, którzy nie pamiętają nazwisk swoich uczniów). Miarą schludności ubrania jest długość nogawki od spodni, która nie może być mniejsza niż 70 cm. Oznacza to, że noszenie krótkich spodenek jest sprzeczne nie tylko z elementarnym poczuciem przyzwoitości (spodenki strasznie demoralizują, powodując niezwykłe rozpasanie i zepsucie moralne), ale także z prawem. Istnieje również specjalna norma określająca rodzaj obuwia, które może być uznane za zmienne. Nie mogą to być tenisówki, trampki, adidasy ani żadne inne buty, które wyposażone są w znienawidzony system sznurowadeł. Są one bowiem szkodliwe dla zdrowia i jako takie muszą zostać wyeliminowane. Obuwiem zmiennym mogą być tylko wsuwane kapcie, mające właściwy system wentylacyjny, zapewniający należyte zaopatrzenie skóry w tlen.

Podziały
Wśród uczniów EZN-u występują liczne podziały. Do najważniejszych należy podział na lepszych - uczniów technikum i gorszych - uczęszczających do liceum. Jak pokazuje życie, licealiści są bardziej leniwi i mniej zdolni niż uczniowie technikum. Ich znajomość podstawowych nawet zasad kultury bycia jest znikoma; pobyt ich w jakimś miejscu znaczą zawsze porysowane ławki i góry śmieci, ściełające się po podłodze. Są to jednak zbyt małe przewinienia w stosunku do ogromu wymierzonej kary. Zostali oni pozbawieni przywileju przebywania w EZN-ie pięciu lat i uczą się tu tylko przez lat cztery.

Bodźce
Uczniowie technikum nie wyobrażają sobie jednak swojej szkoły bez liceum. Dostarcza ono bowiem licznych przedstawicielek płci pięknej, co stanowi istotny bodziec zachęcający do codziennego przychodzenia do Akademii. Drugim z takich bodźców są ponure groźby, szykany i represje stosowane w wypadku kilku już nieusprawiedliwionych nieobecności.

Dydaktyka
W Akademii istnieje możliwość zgłaszania nieprzygotowania przed lekcją, co stanowi tarczę przeciw włóczni niespodziewanej kartkówki. Ponieważ jednak nauczyciele przekonani są, że uczniowie wszystko umieją, a nieprzygotowania zgłaszają dla żartu, nie pozwalają często tego robić, by popsuć zabawę dowcipnisiowi i skupić jego uwagę na jedynym celu jego życia - nauce. Nauka odbywa się w szkole w atmosferze spokoju i wzajemnej życzliwości. Pedagodzy Akademii przekonani są całkowicie, że umieją wykształcić młodego człowieka. W tym celu stosują niekiedy dość niekonwencjonalne metody dydaktyczne, np. pytają z materiału, którego na lekcji jeszcze nie omawiali. Stanowi to zachętę do wybiegania naprzód i samodzielnego wgłębiania się w tajniki wiedzy. Drugą z takich metod jest organizowana przed sprawdzianami lekcja powtórzeniowa, na której każdy dostaje ocenę odpowiednią (zdaniem nauczyciela) do jego wiedzy. Jeśli lekcja ta wypadnie dobrze (co oznacza, że przeważająca część klasy umie niemało), sprawdzian już się nie odbywa, bo i po co. Do metod tych należy także informowanie ucznia o sprawdzianie z całego semestru na dwie godziny przed tym sprawdzianem. Zachęca to do nieustających prac nad omówionym materiałem i w sposób wybitny ułatwia otrzymanie doskonałej oceny na egzaminie dojrzałości. Liczne przypadki potwierdzają, że system się sprawdza. Dowodzą tego dalsze losy garstki największych umysłów, które interesują się nawet technologią wytwarzania układów scalonych metodą implantacji jonów.

Tak dalej!

Stanowi zatem nasza Akademia szczytowe osiągnięcie polskiego systemu nauczania w szkole średniej. Życzymy zatem sobie i szkole jak największej ilości wspólnie spędzonych dobrych lat.

Wrocław, jesień 1997 r.



Oda do dziedziny

Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Dziedzino! Ty ich zgnębiłaś
Miast dodać im skrzydła,
A jakże im funkcja wymierna obrzydła!

Niechaj kogo los przymusi
Chyląc ku ziemi obolałą głowę,
Idzie do szkoły i czeka tej chwili,
Kiedy go znowu Dziedzina przyszpili.

Dziedzino! Ty nad nieuctwo wylatuj!
A tchnieniem wiedzy tajemnej
Uczniowskiej niewiedzy ogromy
Przeniknij z końca do końca.

Patrz na dół - kędy pałek las zaciemia
Obszar próżniactwa zalany odmętem - to klasa.
Patrz jak nad jej wody trupie
Wzbił się wykres funkcji głupi.

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za miejscem zerowym swej funkcji,
To się wzbija, to go w dół argument znosi:
Nie lgnie oś rzędnych do niego ani on do osi;
A wtem napotkał w mianowniku zero:
Zdumiał się, zdziwił, zadumał, wysilił
I - pękł jak bańka, bo o oś zahaczył,
Nim swój błąd fatalny w całości zobaczył.

Funkcjo wymierna! Tobie nektar żywota
Natenczas słodki, gdy masz swą Dziedzinę:
Serce wykresu poi wesele,
Kiedy zna tę Dziedzinę i przestrzegać musi.

Razem, młodzi przyjaciele!
W szczęściu wykresów są wszystkich cele;
Dziedziną silni, rozumni szałem
Razem, młodzi przyjaciele!
Choć droga stroma i śliska
Odporność na wiedzę broni wchodu:
Porzućmy obdarte, zniszczone budki z piwem,
A z lenistwem uczmy łamać się za młodu!

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
Łam, czego rozum nie złamie:
Dziedzino! Orla twych lotów potęga,
Jako wektor twoje ramię.

Dziedzino! Ciebie muszę określić,
Gdy równanie piszę,
A otrzymane pierwiastki
Do Ciebie, zda mi się,
Muszą należeć.

Dziedzino! Za twoim rozkazaniem
Podróż przebywam wiedzy tajemnym rydwanem:
Od przykrej rzeczywistości
Do przyjemniejszej abstrakcji.

Pryskają głupoty lody
I niewiedzy światło ćmiące;
Witaj, boska Dziedzino,
Szósteczki za Tobą słońce!


Wrocław, 14 maja 1996 r.